- Nie...

We wtorek po południu Sandy próbowała przygotować raporty, ale praca zupełnie jej nie
rodzin, a nie miłych, zwykłych chłopców.
względów bezpieczeństwa. Rozumiemy się? I nikt nie wraca do domu bez zgody policji.
przekonaniem, choć teraz już na pewno wygłaszał banały i nie oczekiwał, żeby zrozumiała, o
– Nie mówimy już o zbrodni w afekcie, prawda? – zapytała słabo Rainie.
dzali je na więziennym dziedzińcu. Z czasem władze więzienne zorientowały
- Mamy kopię dokumentu rejestracji samochodu na nazwisko tego agenta.
- Quincy...
jego oczy. Bezradne, nienawistne, nieprzytomne. Znam to spojrzenie. Patrzyłam na te ciała i
- Nic nam nie będzie - stwierdziła stanowczo Kimberly. - Teraz już
Minutę później odłożył słuchawkę. Tak jak się obawiał, rozmowa była okropna. I tak jak
wykonaniu czternastoosobowego chóru. Frederick Bensen rozpłakał się i matka przytuliła go
J
żeby obejrzeć przedstawienie w miejscowym teatrze, ale kiedy natknął się na napis

był w tym dobry. Próbowałem z koszykówką, baseballem, siatkówką. Chłopak nie ma

na tym się nie skończyło. Potem ten sam człowiek wykorzystał jej śmierć,
Dlatego przede wszystkim zadbał o to, żeby jak najdłużej ukrywać swoje
staniesz się jeszcze milsza. Wprosisz się do samochodu, powiesz, że chcesz

wieściach prawniczych", które każdego miesiąca wychodzą w trzech

- W rodzinie męża są od pokoleń.
- Poprosiłam mojego nowego znajomego Phila de Beersa, żeby go sprawdził.
wychodziła z sali przed strzelaniną. Podejrzewa, że oddzieliła się od reszty klasy, kiedy dzieci

swemu jeńcowi. Miał na sobie czarne dżinsy, czarną koszulkę i białe sportowe buty. Chyba

okropnymi snami.
chciała go wykończyć!
– Muszę najpierw zobaczyć się z Sandy – upierał się Shep. – Mamy przyjaciela...